Kpiny pod adresem pomysłodawców stawiających pomnik zwyczajnemu butowi ostudzą zapały tych, którzy w ten sam sposób chcieliby uhonorować ludzką stopę. Tymczasem coraz więcej przemawia za tym, że nasze stopy powinniśmy traktować - jeśli nie w sposób pomnikowy - to na pewno ze szczególną uwagą. Przede wszystkim dlatego, że kryją w sobie klucz do zdrowia.
Ten klucz, noszący nazwę refleksologia, znaleźli przed ponad 2300 lat p.n.e. Egipcjanie. Ich odkrycie, że w sposób naturalny (dziś byśmy powiedzieli: bez stosowania pigułek i w ogóle całej tej monstrualnie rozbudowanej farmakologii) można się wykaraskać z wielu paskudnych dolegliwości, zostało zapomniane. Zapomniano, że masując odpowiednio miejsca na stopach można pomóc organizmowi zwalczać choroby, które już nas dopadły, a także zapobiegać ich powstawaniu.
Przypomniała sobie o tym w 1917 r. Fizjoterapeutka amerykańska, Eunice Ingham. A to dlatego, że jej siostrzeniec, siedmioletni Dwight Beyers, cierpiał na astmę, katar sienny i zaburzenia jelit. Leczenie przez medyków nie było skuteczne. Ciotka Eunice bolała nad tym i próbowała zaradzić cierpieniom malca przy pomocy refleksoterapii. Tak długo „chodziła” palcami po „refleksach” rozmieszczonych na stópkach dziecka, aż wyzdrowiało. Potem przyszła kolej na wyciąganie z tarapatów zdrowotnych innych delikwentów, zapisywanie rad, uwag i wykreślanie map refleksów. Tak powstała współczesna refleksologia. Jest ona coraz bardziej popularna nie tylko w Stanach Zjednoczonych, ale także w wielu innych krajach. Japonia i Izrael włączyły jej zabiegi do pakietu podstawowych świadczeń medycznych. Wyszły z założenia, ze taniej jest zapobiegać chorobom, niż leczyć ich skutki. Na świecie powstają liczne szkoły refleksologii, wiedzę na ten temat przyswajają uczniowie szkół średnich. Filozofia refleksologii jest bowiem prosta: nie jakiś jeden guru ma cię uleczyć, ale sam masz się tego nauczyć i sobie pomagać. Bo zaszkodzić refleksologią nie sposób.
- Refleksologicznych zabiegów samemu się nigdy nie przedawkuje – twierdzi Wanda Budzanowska-Bratko, mieszkająca w Kanadzie. To jej zawdzięczamy propagowanie refleksologii w Polsce. Pani Wanda wzięła sobie za punkt honoru, żebyśmy byli zdrowsi. I dlatego przyjeżdża do Polski regularnie, uczy podstaw refleksologii, swym entuzjazmem i wynikami terapii zdobywa coraz więcej zwolenników tej metody.
Gdzie uciskać i po co
Refleksy znajdują się nie tylko na stopach, ale także na dłoniach, mają – wedle teorii refleksologów – bezpośrednie połączenie ze wszystkimi narządami naszego ciała. „Chodząc” (ruchem gąsienicy) kciukiem po wszystkich refleksach na spodzie stopy, na jej bokach, wierzchu, a także palcach stóp, usprawniamy pracę krwiobiegu, likwidujemy stres, ból, odblokowujemy zastoje, doprowadzając cały organizm do równowagi. Innymi słowy, organizm sam się leczy. ( W stopie ludzkiej ma zakończenie przeszło 7200 nerwów.)
Refleksolodzy uważają, że ciało ludzkie przesyła do stóp informacje o chorobie znacznie wcześniej, niekiedy nawet 2 lub 3 lata, zanim choroba „odezwie się” i zacznie nas np. coś boleć. Dlatego stopy są swoistą mapą organizmu. Doskonale na nich widać, co nas już dopadło, a co dopiero nam grozi.
- Nasze stopy mówią, a niekiedy wręcz krzyczą – twierdzi Wanda Budzanowska-Bratko. Niestety, zbyt mało ludzi rozumie tę mowę. – Refleksolodzy uczą, co „mówią” stopy, gdy nas swędzą, gdy robią się na nich narosty, gdy żółknie naskórek, albo robi się fioletowy.
Jest prosty sprawdzian: gdy jesteśmy zdrowi, nie ma bolących miejsc na stopach. Jeśli są – trzeba je „rozpracować”. Pamiętając przy tym o fundamentalnej zasadzie: refleksologia nie zastąpi lekarza, ona lekarskie wysiłki tylko bardzo mocno wspiera. Niekiedy w sposób bardzo zaskakujący!
Ostatnio pojawiła się nadzieja dla pań w pewnym wieku, które chcą odmłodnieć w sposób naturalny, bez wypychania się silikonem czy stosowania operacji plastycznych. Tę nadzieję niesie refleksologia twarzy. Ponoć są na niej takie miejsca, które można „rozpracować” za pomocą technik refleksologicznych.
Podobne tematy do: Refleksologia
|